Cały dzień u mnie leci mrzawka.. no kur! nie lubie takiej pogody, albo leje albo nie pada wcale, a nie takie mrzenie:/
Objeździłam dziś to tu, to tam, miałam pojechać do CH ale sobie darowałam:)
Byłam w Pepco, ale oprucz worka
*jak ja to mowie oszczędzającego* miejsce w szafie i świeczek podgrzewaczy to nic nie kupiłam. Nie wiem albo ja tak wybrzydzam, albo nie jestem jednak zakupoholiczką tak jak mi się zdawało:) na oku miałam m.in. trencz beżowy, który widziałam u jednej z pingerowiczek na reklamie tzn. w gazetce.
*ale do rzeczy* ! Trencz owszem nawet nie taki tragiczny gdyby nie rozmiar- bo
*S* jest gigantyczna!! utopiłabym się w nim dosłownie:/
Chciałam kupić apaszkę którą dziewczyny tytaj tak pokazują-tę za 7,99zł`kolorów jest kilka, ale nie wziełam bo jak dla mnie to jedna to za mało-lubie mieć porządnie owiniętą szyję nawet jak na zewnątrz nie ma -20stu stopni, a po drugie taka sama kupiłam w cerfurze za 5zł jakis tydzien temu

i ta mi starczy zupełnie jak narazie

Następnie udalam się do biedronki, w której prucz spożywczych niezbedników
*mleko, chleb i takie tam* to też nic sobie nie kupiłam, a
*pojechałam* z zamiarem kupna zestawu eveline o tego
niestety odcień podkladu w każdym z zestawów był taki sam;/ i za jasny dla mnie, wiec doszłam do wniosku, że kupować kolejnego podkładu, który będzie zalegał w kosmetyczce nie będę:/
No i na koniec wybrałam się do Rosmanna gdzie też szału nie zrobiłam zadnego, bo kupiłam krem na dzień, bo mój obecny właśnie jest na wykończeniu, maskę i peeling do stóp i tyle

W między czasie odwiedziłam też dwa SH, w których niestety nic dla siebie nie znalazłam
No cóż plus tego taki, że nie wydałam pieniędzy na pierdoły hehe:)
Tymczasem idę robić kolacyjkę
-
Fashion Girl:
Pokaż wszystkie (1) ›